Szczeniak z reklamy Budweisera ma konkurencję. Poznajcie Sherlocka

Słodkie zwierzaki są niezawodnym sposobem na podbicie popularności contentu niezależnie od branży. Te zasadę potwierdza film opublikowany przez holenderskie linie lotnicze KLM, promujący najnowszą usługę zwrotu zagubionego bagażu.

sherlock-3

Strata bagażu wywołuje stres i irytację w każdym środku transportu, ale w przypadku samolotu dochodzi dodatkowa obawa, że nasza komórka lub ulubiona zabawka dziecka odlecą do innego kraju zanim zdarzymy je odzyskać. Holenderskie linie lotnicze KLM starają się unikać takich sytuacji na różne sposoby, nie tylko podczas standardowych oględzin samolotu po lądowaniu, ale też śledząc wpisy podróżnych na temat zagubionych rzeczy w mediach społecznościowych. Klient dobrze obsłużony w tej kwestii z pewnością nabierze zaufania do linii i chętnie zacieśni z nią więzi, więc, jak informuje nas film, do teamu „Lost & Found” w KLM dołączył nowy, czworonożny pomocnik, który ma za zadanie nie tylko roznosić odzyskane przedmioty, ale też rozładowywać stres związany z ich zagubieniem.

Psiak Sherlock jest wyspecjalizowanym tropicielem, dlatego po zapoznaniu się z przedmiotem jest w stanie odnaleźć jego właściciela, oczywiście z pomocą towarzyszących mu pracowników obsługi lotniska. Telefon, zabawka lub inny drobiazg trafiają do kieszeni w jego kubraczku, skąd później można wyjąć zgubę. Nie od dziś wiadomo, że zwierzęta łagodzą obyczaje, więc radość ze zwrotu przedmiotu w tak uroczy sposób będzie tym większa.

Sielankowa wizja z filmu powstała jednak wyłącznie na użytek marketingowy. W rzeczywistości psiak nie pracuje na lotnisku, a jego obecność w spocie miała podkreślić troskę i zaangażowanie, z jakim członkowie teamu „Lost & Found” pracują dla satysfakcji podróżnych. Jednak zanim ta informacja odbiła się szerokim echem, KLM zanotowało blisko 4 miliony odsłon filmu na YouTube w ciągu zaledwie dwóch dni. Pod tym względem mistyfikacja się opłaciła, choć może odbić się rykoszetem, jeśli miłośnicy psiaka uznają, że przedstawiając go jako autentycznego „pracownika” firmy marka poszła za daleko. W tej sytuacji największe znaczenie ma chyba dobrze znana zasada „nie ważne jak, byle mówili”, bo dzięki temu anonimowa dotąd holenderska linia lotnicza zyskała międzynarodowy rozgłos.