Myśl, gdy piszesz, czyli grzechy facebookowych administratorów

„Piątek, piąteczek, piątunio – też nic Wam się nie chce?” – oto jeden z wzorcowych przykładów radosnej inwencji twórczej administratora któregoś facebookowego profilu, powielany z uporem maniaka przez wielu po dziś dzień. Wzmianki na temat dostosowania komunikacji do typu odbiorcy, dbałości o poprawną polszczyznę czy contentu, który interesuje nie tylko właściciela profilu, ale również jego fanów, to dla niektórych legenda na miarę Smoka Wawelskiego. Co gorsze, smok prawdopodobnie był jeden, a przykładów niekompetencji administratorów portali społecznościowych jest zdecydowanie więcej. A oto dowód.

„Zjedliście już śniadanie?”, „O rany, właśnie przyszedł listonosz!”, „A oto i nasz obiad!”, „Ojej, już po obiedzie”, „Dobrze, że niedługo kolacja” – z pewnością przynajmniej jeden polubiony przez Ciebie w chwili słabości fanpage spamuje na tablicy swoich odbiorców z prędkością światła. Niejeden administrator wziął sobie do serca sentencję „Nieważne jak, byle mówili”. Hola, nie tędy droga. Piszmy regularnie, ale z sensem – raz dziennie wystarczy.

„Właśnie przyszliśmy do pracy, a Wy?”, „Oto nasz kwiatek w doniczce, jak wygląda Wasz?”, „Lubimy pączki z marmoladą, a Wy?”. Na tych, którzy nadmiernie identyfikują się ze wskazówką, by wchodzić w interakcję z fanami, czeka zimny prysznic. Nie każdy chce rozmawiać z firmą, która bez pomysłu zadaje internautom pytania niczym przedszkolak. Nie pytaj codziennie, a jeśli – z pomysłem. Wtedy dopiero pojawią się odpowiedzi.

„Oto ciekawy link : ) Nam się podoba : ) Zawarte są w nim same ciekawe informacje : D : D” – emotikony tak, nadużywanie ich w gimbazowym stylu – nie. Dopuszczalne jedynie na profilu „1001 sposobów, aby nie usnąć na przyrodzie”.

„SUPER link!!!!!!! KONIECZNIE kliknijcie w baner!!!!!!” – serio? Nadmiar wielkich liter i wykrzyknień jest według założeń netykiety uznany za objaw braku kultury, a w przypadku profili firmowych – strzałem w kolano. Emocje zdecydowanie lepiej rozładowywać na koncie prywatnym.

Co jeszcze? Brak lub nadmiar przecinków, błędy merytoryczne, proszenie o lajki, komentarze, udostępnienia lub pełen pakiet, niewypracowanie języka charakterystycznego dla danej strony – kreatywność administratorów w zakresie popełniania błędów jest niezbadana. Wszystko ponoć w celu osiągnięcia korzyści biznesowych – może naprawdę warto zwrócić się z tym do profesjonalistów?

Agnieszka Woźniak