Od wykresów po toaletę, czyli krótka historia infografiki

Jak można zauważyć czytając bloga, infografiki to jedna z naszych ulubionych odmian contentu – oryginalny obrazek i ciekawy tekst połączone w zgrabną całość to prosty przepis na udany viral. Co ważniejsze, infografika pozwala na przystępne przedstawienie nawet bardzo nietypowych tematów, takich jak… zawartość naszej toalety.

Ale zanim przejdziemy do meritum, słów kilka na temat pochodzenia infografik, których korzenie sięgają równie daleko jak pismo. Za pierwsze infografiki można uznać malowidła naskalne i egipskie hieroglify. Ogromną rolę w ich rozwoju odegrał XVIII-wieczny inżynier William Playfair, któremu zawdzięczamy wynalezienie graficznej metody opracowania statystyk, czyli słupków, wykresów kołowych i innych form, bez których dziś nie wyobrażamy sobie tworzenia raportów czy prezentacji.

W połowie wieku XIX pielęgniarka Florence Nithingale wykorzystała te narzędzia, by poprosić królową Wiktorię o interwencję w sprawie fatalnej kondycji szpitali wojskowych w czasie Wojny Krymskiej, przedstawiając dane o zgonach i obrażeniach. Infografiki trafiły pod strzechy w 1933 r. za sprawą Harry’ego Becka, który dla wygody podróżnych wymyślił graficzną reprezentację linii londyńskiego metra. Z kolei w 1972 r. nieco życia w znaną już  formę tchnął Otl Aicher, tworząc piktogramy przypominające ludzkie sylwetki przy okazji Olimpiady w Monachium. Niektóre z nich przetrwały do dziś na znakach drogowych. Za ojca współczesnej infografiki naukowej uważa się Edwarda Tufte, który prowadził seminarium o  grafikach statystycznych na Uniwersytecie w  Princeton.

Infografiki stosowane nie tylko jako nośniki informacji, ale też rozrywki to wynalazek na wskroś współczesny. Powstanie nowych narzędzi i programów graficznych sprawiło, że ich robienie stało się bardzo łatwe, więc dziś o popularności tego typu materiałów decydują nie umiejętności, ale przede wszystkim kreatywność i pomysłowość.

Tymi cechami musieli wykazać się twórcy prezentowanej poniżej infografiki „Jak dobrze znasz swoją kupę?” opublikowanej przez serwis HealthWorks.my. Na potrzeby polskich czytelników chcących zgłębić ten temat, postanowiliśmy ją przetłumaczyć, zachowując styl i argumentację oryginału. Jak widać, wstydliwy i prywatny temat można pokazać w sposób w pełni akceptowany publicznie, w czym pomogła żartobliwa szata graficzna i lekki język, unikający medycznych czy naturalistycznych sformułowań. Zapraszamy do przyjrzenia się jej bliżej i wykorzystania tej wiedzy przy kolejnej wizycie w toalecie;)

Co wiesz o kupie?