Lekcja contentu od Coca Coli

Coca Cola, marketingowy gigant, tworzy swój markowy świat wartości od ponad 100 lat. Legenda nie powstała samoistnie. Została stworzona dzięki przemyślanej strategii dotarcia do szerokiej grupy konsumentów oraz contentu, którego celem nie jest wyłącznie sprzedanie produktu, a pobudzenie pozytywnych skojarzeń i sielankowej atmosfery związanej z piciem znanego napoju. Czego można się nauczyć od Coca Coli?

Twórz content w płynie

Synonimem contentowej doskonałości są pomysły, których geniusz nie pozwala pozostać im w stałej postaci i wycieka, tworząc ciekłe, wirusowe treści. W dobie social media, grafika czy video mogą rozprzestrzeniać się błyskawicznie, a idea, która spotka się z uznaniem większości, nie pozwoli zamknąć się w plastikowej butelce.

Sprawdź, czy przepis się zgadza

Aby uniknąć wypłynięcia treści niezwiązanych z marką, upewnij się, czy tworzona zawartość jest spójna z założeniami firmy, jej wizerunkiem i oczekiwaniami klientów. Płynny content szkodzący reputacji marki lub będący dla niej obojętny, jest tylko nieistotnym wyciekiem.

Pobudzaj konwersacje

Coca Cola jest mistrzem stwarzania pozorów, że każdej butelce napoju towarzyszą wielogodzinne konwersacje. Mimo tego, że zazwyczaj wypijasz ją duszkiem, nie rozglądając się na boki. Wyciągając jednak wnioski z zachowania giganta zadbaj, aby Twoja contentowa aktywność nie ograniczała się wyłącznie do suchego publikowania materiałów. Staraj się, by każdej treści towarzyszyła dyskusja, która stworzy większy szum wokół marki.

Mów płynnie, ale nie lej wody

Jednostronna komunikacja marek z klientami jest passe, teraz króluje storytelling. Masz już content, który jest spójny z marką, pobudziłeś dyskusję, czas na opowieść. Aby nie przeciekała między palcami, warto osadzić ją w konkretnych ramach i moderować, ale przy tym pozwolić odbiorcom na rozwinięcie własnej inwencji.

Zachowaj proporcje

Płynny content nie zna przypadku, lecz oparty jest o wyważone zasady. Coca Cola stosuje strategię 70/20/10:

  • 70% contentu ma niski wymiar ryzyka. Pozwala się utrzymać, jest stosunkowo prosty do wykonania i zabiera ok. 50% czasu,
  • 20% zawartości to innowacje, wyjście poza schematy i to, co sprawdza się w 100%,
  • 10% to content wysokiego ryzyka. To jutrzejsze 70%, 20% lub… całkowita porażka.

Taki rozkład umożliwia zachowanie odpowiedniego poziomu ryzyka, a przy tym pozwala na odrobinę szaleństwa, bo przecież nikt nie lubi Coca Coli bez gazu.

via jeffbullas.com

Agnieszka Woźniak