Trendy w social media na 2014 rok – czy ktoś przełamie hegemonię Wielkiego Facebooka?

Dynamika zmian w mediach społecznościowych jest ogromna. Kto nie pamięta wielkiego boomu nk.pl, szybko zdominowanego przez Facebooka, rozwoju YouTube’a, który  przestał być tylko miejscem dla teledysków i nagrań ze szkolnych akademii oraz pojawienia się Twittera ćwierkającego na temat przeobrażeń w komunikacji social media? Nowy Rok sprzyja przewidywaniom tendencji – dziś subiektywnie o tym, co może się wydarzyć w social media w 2014 roku.

http://www.flickr.com/photos/dkalo

http://www.flickr.com/photos/dkalo

Facebook. Użytkownicy grożą, że skasują konto na zawsze, reklamodawcy zaciskają pięści, a administratorzy stron bezradnie rozkładają ręce – Facebook chce zarabiać i dąży do tego bezwzględnie. Co z tego – mimo, że serwis Zuckerberga wydaje się być coraz bardziej radykalny w środkach, użytkownicy przy nim trwają, a firmy chcąc prowadzić skuteczną komunikację z klientami decydują się na założenie fanpage’a i inwestowanie w działania reklamowe. Pod tym względem nie zanosi się na większe zmiany – największe marki będą wciąż umacniać swoją pozycję, najmniejsze narzekać, a użytkownicy obserwować ich poczynania. Nic nie wróży zapowiadanego od dawna spektakularnego upadku Facebooka, choć po piętach depcze mu…

Twitter. W Sieci ćwierka się, że Twitter ma chrapkę na detronizację Facebooka, dodatkowo debiut giełdowy tego pierwszego wiąże się z potrzebą dalszego rozwoju. Krótkie twitterowe wiadomości są obecnie chętnie wykorzystywane przez polityków i celebrytów, a także osoby szukające alternatywy dla Facebooka, który niechętnie pokazuje publikowane posty swoim odbiorcom. Życzymy Twitterowi samych sukcesów, a przeczucie podpowiada nam, że ma jeszcze całkiem sporo do powiedzenia.

Google+. Ci, którzy nie przypuszczali, żeby serwis społecznościowy Google’a kiedykolwiek miał szansę zagrozić Facebookowi mogli się mylić. Zirytowani jego udziwnieniami  użytkownicy Facebooka będą mile zaskoczeni prostotą i udogodnieniami oferowanymi przez Google+. Póki co najchętniej korzystają z niego pracownicy IT, a jego niszowość jest dla nich zaletą.  Powiązanie serwisu z popularnym YouTubem jest dużą szansą dla Google+, której szkoda byłoby nie wykorzystać.

http://www.flickr.com/photos/jasonahowie

http://www.flickr.com/photos/jasonahowie

Instagram, Pinterest. Dotychczas uważany za typowo hipsterski Instagram ma szansę zaistnieć jako kolejne medium komunikacyjne firm z odbiorcami – warunkiem jest oczywiście unikalna i interesująca warstwa wizualna. Nieznany Pinterest według prognoz SoTrender ma szansę prześcignąć pod względem liczby użytkowników rodzime nk.pl, a nawet Google+ i Twittera. Prognozy są nad wyraz optymistyczne, nie należy ich jednak lekceważyć  – Pinterest ma ciekawą formułę i przyjemny interfejs, a personalizacja profilu może przypaść użytkownikom do gustu.

LinkedIn. Jeśli nie ma Cię na LinkedIn, to znaczy, że nie jesteś profesjonalistą. Ta teza jest oczywiście kontrowersyjna i  nie do końca zgodna  z prawdą, co nie znaczy, że obecność w tym serwisie jest zbędna. Coraz więcej osób chętnie wykorzystuje LinkedIn do pozyskiwania i utrzymywania kontaktów biznesowych, z czego ochoczo korzystają również firmy – wiarygodna komunikacja z klientami jest na wagę złota, a do tego stworzony został ten serwis. Jesteśmy przekonani, że LinkedIn  jest miejscem na mapie social media, którego nie należy lekceważyć. Polacy już o tym wiedzą – jak już wspominaliśmy w tekście w całości poświęconym LinkedIn, lokalna sieć zwiększyła liczbę użytkowników o połowę w stosunku do roku ubiegłego.

Czy jest sens w przewidywaniu całorocznych trendów w social media, gdy czasem jeden dzień przynosi zmiany, których nikt się nie spodziewał? Jeszcze 10 lat temu nawet nie śniliśmy o tym, że internetowe społeczności mogą pewnie wkroczyć na giełdę, a obecność w kilku serwisach stanie się codziennością. Niezależnie od tego, co się wydarzy, jesteśmy przygotowani, aby obserwować i komentować te zmiany od środka.

Agnieszka Woźniak