Media o koncercie Madonny – raport IMM

Skandal, kpina, prowokacja: poznaj różnorodne opinie o koncercie Madonny

Data warszawskiego koncertu Madonny jest równie kontrowersyjna co sama postać piosenkarki – wynika z analizy Instytutu Monitorowania Mediów. Opinie na temat koncertu są silnie podzielone: dla jednych to prowokacja, dla części ewidentny chwyt marketingowy, dla innych okazja do promocji idei. IMM prześledził w ramach raportu Kompas Social Media „za i przeciw” internautów. Były to dyskusje, które często rozwijały się od tematów muzycznych, by przejść w polityczne i na debacie nad słusznością wybuchu Powstania Warszawskiego zakończyć.

Instytut Monitorowania Mediów przeanalizował publikacje na temat koncertu Madonny, które pojawiły się między 1 stycznia a 22 lipca 2012 roku. W badanym okresie napisano o tym wydarzeniu ponad 1,4 tys. razy, głównie w lutym i lipcu. W lutym podana została data koncertu i rozpoczęła się sprzedaż biletów a razem z nią – narastająca burza w internecie.

Na Facebooku: Krucjata i Solidarni kontra Madonna

„Nie idę na Madonnę!” pod tym hasłem Krucjata Młodych rozpoczęłam protest przeciwko koncertowi artystki. Działacze zamierzają zebrać 100 tys. podpisów przeciwników wydarzenia. Są przekonani, że data została wybrana nieprzypadkowo, jest cynicznym atakiem na polskość i katolicyzm jednocześnie. 22 lipca licznik na stronie protestuje.pl wskazywał liczbę 40 201, co i tak stanowi bardzo dobry wynik w porównaniu z liczbą „lajków” facebookowego profilu inicjatywy: 92 fanów. Krucjata Młodych nie jest zbyt popularna na Facebooku ogólnie, polubiło ją zaledwie 341 osób, zaś Krucjatę Warszawa 351. Kontrastujący fanpage „Idę na koncert Madonny” ma 218 fanów, powstała też grupa „Koncert madonny w Polsce nasz głos przeciwko protestowi katoli i ciemnoty: zrzeszająca 125 członków. Co ciekawe, inicjatywę „Nie idę na koncert Madonny” poparło niewielu internautów, ale i tak napisano o niej ponad 180 razy. Do protestu przeciwko Madonnie włączyli się wyspecjalizowani dotąd w tematyce smoleńskiej Solidarni 2010. Walka z piosenkarką jest dosyć medialna: Krucjata w tym kontekście pojawiła się w internecie prawie 290 razy, Solidarni ponad 80 razy. Trudno zweryfikować medialną popularność zwolenników – ich udział wyrażony zostanie najlepiej liczbą sprzedanych biletów.

Luty: protest wisi w powietrzu 

„Boshe, ależ jesteśmy zacofani, a co ma piernik do wiatraka?” – zdziwiony forowicz zostawił komentarz tej treści pod jedną z pierwszych lutowych publikacji Gazety Wyborczej, w której pojawiła się sugestia, że data koncertu Madonny może wywołać protesty w związku z rocznicą Powstania Warszawskiego. „To jest skandal, że takie artykuły w Gazetce piszą. Spojrzeli do kalendarza, znaleźli rocznicę i już wiedzą, że dojdzie do protestów. I bardzo się będą cieszyli w Gazecie jak do takich protestów dojdzie. Czyżby Gazeta nawoływała do zamieszek i niepokojów społecznych? Bo, że sieje niezgodę to widać gołym okiem. Tfuuu z takim dziennikarstwem” – stwierdził inny komentujący. Pojawiły się też teorie spiskowe: „Pewnie jakaś spółka Agory jest sponsorem medialnym i już nakręcają reklamę”. Ktoś zauważył: „Och, wystąpiłaby 1-szego sierpnia we Wrocku, Krakowie czy Gdańsku i nagle jej koncert przestałby być pretekstem do awantury bo nikogo tam nie obchodzi lokalne święto” – koncert odbywa się jednak w Warszawie i stał się powodem do podpisania listu protestacyjnego dla ponad 40 tys. osób.

Film o powstaniu przed koncertem Madonny: dyskusja nawet o długości pokazu

Związek Powstańców Warszawskich również sprzeciwiał się koncertowi Madonny – jednak w nieco mniej medialny sposób niż Krucjata Młodych. O kombatantach wspomniano w publikacjach internetowych prawie 80 razy, o samym Związku – mniej niż 50 razy. Najczęściej przywoływana w mediach internetowych była sugestia kombatantów, żeby Madonna zaśpiewała „powstańczy czterowiersz” oraz kompromis, na który zgodzili się powstańcy – koncert się odbędzie, poprzedzony jednak minutą ciszy i krótkim filmem na temat Powstania. Sam film dyskutowany był – jako zbyt krótki, według innych – zbyt długi, dla niektórych – niepotrzebny – prawie 60 razy. Łącznie o Powstaniu Warszawskim w kontekście koncertu Madonny napisano w analizowanym okresie niemal 600 razy, w czym dostrzec można pewien aspekt edukacyjny: „Ja po raz pierwszy zdecydowałem się pójść na koncert, na który wydałem całą swoją miesięczną pensję i przysięgam na Boga, że jeżeli ktoś mnie będzie próbował przed tym powstrzymać lub stanie pomiędzy mną a stadionem to go zniszczę i zrównam z ziemią. Pierwszy raz słyszę o tym święcie więc i Madonna na pewno o nim nic nie wie, bo gdybyście nie wiedzieli Polska i jej święta których jest od groma, nie są pępkiem świata”. Warto zaznaczyć, że cytowany komentarz jest jedynym, sugerującym brak wiedzy na temat Powstania. Dominującym głosem na forach są zwolennicy koncertu, którzy potępiają protesty i próby narzucenia formy świętowania 1 sierpniSkandal, kpina, prowokacja: poznaj różnorodne opinie o koncercie Madonny

Wolny kraj: wolność świętowania, wolność wyboru
„Jak katolik chce niech ten dzień spędza w kościele mnie to nie obchodzi, ja będę na koncercie i nikomu nic do tego. Zrozumcie wreszcie ze to wolny kraj i jak ktoś nie chce to po prostu na koncert nie idzie i tyle” – wolność wyboru to najczęściej pojawiający się w mediach społecznościowych argument. „To dzień ważny dla części Polaków a nie ogólnie dla wszystkich. A po drugie co ma piernik do wiatraka? Jedyni Prawdziwi Patrioci pójdą sobie do kościółka i na inne jękliwe uroczystości a pomioty szatana, lewacy, pedały i masoni na koncert! Ci pierwsi powinni się cieszyć, że zdrajcy i zachodni agenci będą usunięci z przestrzeni publicznej i zgromadzeni przez 5 godzin w jednym miejscu, nie będą Prawdziwym Polakom przeszkadzać w umartwianiu się” – zasugerował jeden z forowiczów w duchu niebezpiecznie popularnego podziału na mniej i bardziej prawdziwych Polaków.  Dodatkowo poruszanym tematem jest to, czy termin koncertu na pewno jest przypadkowy, zdaniem jego zwolenników – tak: „W Polsce jest co tydzień jakieś święto, trudno sie połapać tym bardziej komuś zza granicy”. Dominuje tłumaczenie daty względami logistycznymi i uzależnieniem od terminów całej europejskiej trasy piosenkarki.

Skandal, kpina, prowokacja: zabieg marketingowy? 
„Jasne! A drugiego sierpnia by nie mogli. Tania prowokacja!” – pisze jeden z forowiczów. „Nie idę na koncert tej… kobiety wątpliwej konduity” – stwierdza z niechęcią inny. „Jest czarownicą i kabalistyczną kapłanką, a te jej spektakle mają wymiar rytualny” – informuje kolejny internauta.  Mianem prowokacji nazywano koncert w internecie prawie 130 razy, o skandalu napisano ponad 100 razy, więcej niż 70 razy o kpinie, o profanacji – ponad  20 razy. Jak sugeruje jeden z komentarzy: „jeśli w 2009 roku data koncertu była prowokacyjna i przyniosła zamierzony efekt czyli narobiła szumu wokół koncertu, to czemu nie powtórzyć tego zabiegu marketingowego. Ci prawicowcy protestujący powinni dostać jakąś nagrodę finansowa od organizatora za darmowa reklamę koncertu”. Znajduje to potwierdzenie w innym poście: „o, to będę MUSIALA kupić bilet. Takie protesty powodują u człowieka odruch obronny przed debilami, którym sie wydaje ze mogą rządzić WSZYSTKIMI. Kto nie chce – niech nie kupuje biletu. Innym dajcie spokój durnie moraliści”. Przeciwnicy koncertu odwołują się do patriotyzmu, honoru, godności i wartości katolickich. W niemal 100 publikacjach w mniej lub bardziej obraźliwy sposób pojawia się sugestia, że władze miasta nie powinny wyrazić zgody na taki termin koncertu: „choć jestem z pokolenia dla których muzyka M jest bliska to wybieram się na Powązki i uważam za hańbę dla władz Warszawy za wybór terminu”.


Warszawiacy kontra warszawka: dodatkowy wymiar konfliktu 
W internetowych dyskusjach na temat koncertu zwracają uwagę dwie interesujące ścieżki argumentacji: z jednej strony debata zbacza z Madonny na temat samego Powstania Warszawskiego, z drugiej strony pojawia się kwestia mniej i bardziej prawdziwych warszawiaków. „1-ego sierpnia to rocznica absolutnie nie mająca nic wspólnego z żałobą. Tego dnia, pamiętnego roku, wybuchło pełne optymizmu i nadziei powstanie przeciw okupantowi. Jeżeli ktoś ma zamiar na smutno świętować tę rocznicę, to powinien się trzymać daty upadku powstania” – sugeruje jeden ze zwolenników koncertu. Inny widzi sprawę zupełnie inaczej: „Za rozpętanie pożogi, które zmiotło Warszawę z powierzchni ziemi akowscy dowódcy powinni smażyć sie w piekle. Niech im piekło ciężkie będzie”. Zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy koncertu powołują się na relacje spokrewnionych czy zaprzyjaźnionych świadków wydarzeń, interpretując je czasem jako „dramat miasta i narodu” – którego nie wypada nawet konfrontować z występem Madonny, w innych wypadkach jako „dzień radości i nadziei”, w który wpisuje się atmosfera muzycznego święta. „Tych co bulwersuje w taką rocznicę koncert madonny – można nazwać prawdziwymi patriotami i warszawiakami z krwi i kości. Reszta to słoiki którzy przyjechali tu by zarabiać kasę-korzystać z wolnej Warszawy za którą przecież Powstańcy przelewali swoją krew – LUDZIE – trochę szacunku!” – to nie jedyne odniesienie do warszawiaków rodowitych i napływowych – „Drodzy internetowi hejterzy, przyjmijcie do wiadomości, że w tym mieście każdy, kto stąd pochodzi ma w rodzinie ofiary powstania. (…) Było tych ludzi 200.000 Moim zdaniem wystarczająco, żeby miasto godnie uczciło ich pamięć. (…) Chętnie zobaczyłbym koncert Madonny, ale 1 sierpnia to ja wieczór spędzam na Cmentarzu Powstańców. Zamiast pisać o oszołomach, którym się w głowach pomieszało pomyślcie ile w Warszawie jest rodzin, gdzie pamięć o powstaniu i jego ofiarach jest ciągle żywa, bo żyją ludzie, którzy je pamiętają. (…)Dlatego idźcie sobie na koncert, słuchajcie „Like a Virgin” zamiast „Warszawo ma”, ale nie ubliżajcie bohaterom”.

źródło: Instytut Monitorowania Mediów